DZIEŃ 10

 

Po przypłynięciu na Teneryfe do Los Amerticas od razu zauważyłem autokar tych samych linii morskich to znaczy Naviera Armas, którymi płynąłem. Kierowca nic nie mówił, o co chodzi ale zorientowałem się, że chcą dać rower do luku bagażowego. Nie było z tym problemów, a całe 40 minut przejazdem autokarem jest za darmo.

Po przyjeździe do stolicy Teneryfy Santa Cruz od razu rozpoznałem gdzie jestem. Wysłałem e-maila do Tatiany, którą spotkałem z jej matką i batem kilka dni wcześniej na Teide. Szybko dostałem odpowiedz, że mogę spać u niej w mieszkaniu, a że była w pracy to wysłała mi adres i powiadomiła brata.

Ja postanowiłem wcześniej się zdrzemnąć na plaży w Santa Cruz na której jeszcze nie byłem. Jakie było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłem zamiast plaży duży kompleks basenów z wodospadami rodem z dużych hoteli dla turystów. Ten basen był miejski i płatny, ja podziękowałem i rozpocząłem poszukiwania prawdziwej plaży. Jeszcze większe było moje zdziwienie, gdy po przejechaniu całej linii brzegowej miasta plaży nie było ani śladu. Wyjechałem z miasta, niewiele czasu minęło zanim dojechałem do miasteczka San Adre, w którym zobaczyłem długą, piaszczystą plażę. Plaże kanaryjskie mają ten minus, że najczęściej nie ma na nich cienia, kilka palm w niczym nie pomaga. Ja ułożyłem się pod jedynym drzewem, które dawało prawdziwy cień. Natychmiast zapadłem w sen, dopiero uparte muchy obudziły mnie. Tatiana wynajmuje mieszkanie blisko linii tramwajowej, dlatego łatwo było do niego trafić.  W mieszkaniu przywitał mnie Yan z matką, nakarmili mnie spaghetti a Tatiana kazała przekazać, że jej sypialnia to teraz mój pokój. To było niesamowite, że ktoś oddał mi swój pokój po jednym spotkaniu na szczycie Teide. Mieszkanie było ciasne na planie jednego prostokąta, jak większość mieszkań w miastach na Kanarach.

Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o życiu a Kanarach, wcześniej matka Tatiany miała dom miała dom letniskowy w Masce, piękna miejscowość na Teneryfie. Jednak pożar spalił dom. Rodzina jest francuska, jednak płynnie mówią po hiszpańsku dobrze po angielsku. Tatiana po ukończeniu 18 lat wyjechała na dobre z ich głównego domu we Francji aby studiować francuski na Teneryfie. Teraz uczy na uniwersytecie i udziela prywatnych lekcji francuskiego.

Wróciła Tatiana po przywitaniu rozpoczęła organizowanie nam czasu. Zabrała nas samochodem na drugą stronę wyspy, gdzie wcześniej nie byłem. Była to bardzo zielona część, a my po stromych schodkach zeszliśmy na małą, niemal niewidoczną, bo otoczona klifami plażę. Plaża miała czarny, wulkaniczny piasek, słońce jest tutaj tylko parę godzin i tylko pod koniec dnia.

Tylko lokalni z Teneryfy znają to miejsce. Niektórzy opalają się tu nago, jest niewiele osób. Po spędzonym tam zachodzie słońca pojechaliśmy w miejsce, z którego widać stolice Teneryfy. Nocą Santa Cruz wygląda pięknie. Następnie serpentynami pojechaliśmy do jednej z wiosek do restauracji. Tam zamówiliśmy kanaryjskie potrawy: Garbazas, Queso, de Cabra Con, Carne oraz Costilar, Papas avagadas. Do tego piliśmy lokalne wino, piwo oraz wodę.

Dookoła sami Kanaryjczycy, którzy głównie jadają w restauracjach w przeciwieństwie do Francuzów we Francji. Po powrocie do mieszkania padliśmy do snu jak głazy.

Basen przy morzu

Reklamy